Olej MCT
Zaczął się jako przemysłowy odpad. Dziś jest w naszych tabliczkach, bo organizm obchodzi się z nim inaczej niż z każdym innym tłuszczem.
Zaczęło się od odpadu
Pod koniec lat czterdziestych amerykański przemysł przerabiał olej kokosowy na dużą skalę i został z problemem: frakcją średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych, dla której nie było zastosowania.
Vigen Babayan, chemik w Drew Chemical Company, znalazł sposób, żeby przerobić ją w triglicerydy o użytecznych właściwościach. W 1950 roku MCT weszły do medycyny jako zamiennik tłuszczów dla pacjentów, którzy nie potrafili ich strawić.
Babayan podsumował rzecz zdaniem, które przetrwało w literaturze do dziś: MCT zachowują się bardziej jak glukoza niż jak tłuszcz.


Dlaczego organizm traktuje je inaczej
Wszystko sprowadza się do długości cząsteczki.
Zwykły tłuszcz to dla organizmu robota na kilka etapów. Potrzebuje żółci, potrzebuje enzymów trzustki, a po strawieniu nie idzie od razu do krwi — najpierw wędruje układem limfatycznym, długą okrężną drogą.
MCT mają krótsze cząsteczki i przez to idą na skróty. Rozkładają się szybciej, częściowo jeszcze zanim dotrą do jelita. Nie potrzebują ani żółci, ani enzymów trzustki. Z jelita trafiają prosto do wątroby, z pominięciem całej tamtej okrężnej trasy. A w wątrobie organizm chętniej spala je na energię, niż odkłada.
Skąd bierzemy nasz MCT
Handlowy olej MCT to głównie kwas kaprylowy C8 i kaprynowy C10. Powstaje przez rozdział i destylację kwasów tłuszczowych, a potem estryfikację z glicerolem. Surowcem bywa olej kokosowy albo ziarna palmowe.
Nasz pochodzi wyłącznie z kokosa.


Ile go jest
Zależy od wariantu. MCT stanowi od 11,5 do 16,3 procent tłuszczu w tabliczce, co przy 40 gramach daje od około 4 do ponad 5 gramów. Konkretną wartość dla każdego produktu podajemy na jego karcie.

